Od 7 lat jeździmy z przyczepą i niemal każde wakacje spędzamy nad polskim morzem. Kochamy Bałtyk, piękne piaszczyste plaże, sosnowe lasy i zachwycające klify. Naszym ulubionym miejscem są Rowy, ale również Trójmiasto już dawno skradło nasze serca. Dziś krótka lista campingów, które odwiedziliśmy. Mam nadzieję, że pomoże Wam w planowaniu wakacji 🙂
Camping w Sopocie
Park 45 Camping & Resort, Sopot
To tu dziewczynki zobaczyły po raz pierwszy morze :-). Wprawdzie camping pękał w szwach od gości, a przyczepy ustawiane były naprawdę gęsto, ale mimo wszystko Park 45 absolutnie nas zachwycił. Czyste sanitariaty, super infrastruktura i w zasadzie wyjście z campingu na plażę — to główne atuty miejsca. Więcej w artykule:
Camping w Lubiatowie niedaleko Łeby
Pole namiotowe Topaz w Lubiatowie
Cisza, spokój, sosnowy las i rzut beretem do plaży. Żyć nie umierać. Fantastyczna lokalizacja dla osób, które pragną odpocząć od zgiełku codzienności i hałaśliwych kurortów. Zasięg jest tu też jak na lekarstwo. Pole namiotowe dla osób z małymi wymaganiami lub własną łazienką ;-). Przeczytasz o nim na blogu:
Pole namiotowe Topaz, Lubiatowo
Campingi w Rowach
Sopot ugościł nas przy pierwszym wyjeździe sinicami i choć planowaliśmy jeszcze pobyt we Władysławowie, zdecydowaliśmy się ruszyć dalej, aż do Rowów. Rowy okazały się naszym ukochanym miejscem na ziemi. Znajdziecie tu naprawdę sporo campingów, wiele małych prywatnych, ale też kilka większych. Nasze serce skradły dwa miejsca:
Ośrodek wypoczynkowy i camping Słowińska Perła, Rowy
Camping tuż przy wyjściu na plażę w rewelacyjnej lokalizacji, tuż przy centrum, parku i przy lesie. Pomimo tego jest tu cicho i spokojnie, a czas płynie leniwie jakby w innej rzeczywistości. To mój numer 1 w Rowach. Przeczytasz o nim tutaj:
Camping nr 156 Przymorze, Rowy
Numer 2 to camping nr 156 „Przymorze”. Byliśmy tu kilka razy, zanim odkryłam Słowińską Perłę. Duży, bez ścisku, duże sanitariaty, wygodna kuchnia i przyzwoita lokalizacja (ok. 700 m do morza). Szczerze mówiąc, co roku mamy dylemat, czy wybrać Słowińską Perłę czy Przymorze, bo każde z tych miejsc ma swoje wady i zalety. Tak czy inaczej, jest to miejsce godne polecenia. Więcej przeczytasz w artykule:
Wagabunda, Rowy
Stawkę zamyka prywatny camping Wagabunda. Prowadzą go przemili właściciele, jednakże naszych serc nie skradł. Przenieśliśmy się na Przymorze, ze względu na spory ścisk i ciepłą wodę dostępną tylko w wyznaczonych godzinach, co dla nas z małymi dziećmi było kłopotliwe. Camping ma jednak sporą rzeszę miłośników, którzy jeżdżą tam od lat i nie wyobrażają sobie innego miejsca. Jak kto lubi. Moja opinia o Wagabundzie poniżej:
Nasze Rowy
Na koniec jeszcze polecam lekturę artykułów o Rowach, w których piszę, dlaczego są tak fajnym miejscem na bałtyckie wakacje z dziećmi:
Rowy — czy warto tam jechać z dziećmi?
Pozostaje mi życzyć udanych podróży! My już niebawem ruszamy z przyczepą nad Bałtyk. Oprócz Rowów planujemy odwiedzić jeszcze Trójmiasto i może coś jeszcze po drodze, więc materiały na nowe artykuły będą się zbierać ;-). Jeśli możecie polecić jakieś campingi w innych rejonach (na przyszły rok marzy mi się zachodniopomorskie) – koniecznie zostawcie komentarz!