Używasz AdBlocka?

Dzięki reklamom, linkom afiliacyjnym i artykułom sponsorowanym
mogę nadal pisać o rodzinnych podróżach.
Jeśli możesz, wyłącz proszę AdBlocka w swojej przeglądarce.

Nasza Dolina – Sułoszowa k. Pieskowej Skały [opinie]

Kiedy pytałam na fejsbukowych grupach jaki camping obok Ojcowa wybrać, odpowiedź była w zasadzie jedna: Nasza Dolina. Na czym polega fenomen tego miejsca? Wreszcie tam dotarliśmy i mogłam wszystko osobiście sprawdzić 😉 Czy dołączyłam do rzeszy fanów? Czytaj do końca, a się dowiesz 😛

Camping na Jurze

Lubimy Jurę. Znam ją od dziecka i choć znajome okolice zmieniły się nie do poznania i w najbardziej popularnych miejscach ilość turystów w sezonie bywa męcząca, to charakterystyczny zapach jurajskiej roślinności i zapierające dech widoki wapiennych skałek niezmiennie mnie zachwycają. Jura Krakowsko-Częstochowska jest absolutnie cudowna i chyba zawsze będę ją odwiedzać z przyjemnością. Co więcej, jest to region, w którym każdy znajdzie coś dla siebie i nawet najmłodsi nie będą się nudzić. U nas zamki cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem, a rodzinne dreptanie po tutejszych szlakach to czysta przyjemność.

Jura i Szlak Orlich Gniazd, to zdecydowanie temat na osobny artykuł 😉 O paru miejscach i campingach na Jurze już pisałam. Zaineresowanych odsyłam do artykułów:

Camping w okolicach Ojcowa i Pieskowej Skały

Okolice Ojcowa marzyły mi się od dawna, ale wiecznie zdarzało się tak, że nasze wyjazdy prowadziły w innych kierunkach. W tym roku nareszcie udało nam się tu dotrzeć. Wybór padł na chyba najchętniej polecany camping Nasza Dolina, który znajduje się w miejscowości Sułoszowa, zaledwie 1.6 km (wg mapy Google) od Zamku w Pieskowej Skale (tego samego, w którym lata temu kręcony był serial Pierścień i Róża).

Nasza Dolina – lokalizacja campingu

Lokalizacja Naszej Doliny jest zatem całkiem niezła, choć spacer do zamku tylko w połowie był przyjemny (do momentu, aż skończył się chodnik). Osobiście nie lubię chodzić z dziećmi do drodze, a tu nie bardzo było jak wytyczyć inną trasę pieszą. Tak czy inaczej zamek w Pieskowej Skale i słynna Maczuga Herkulesa jest niemal na wyciągnięcie ręki i na piechotkę można sobie urządzić fajną wycieczkę. Do Ojcowa wprawdzie można także ruszyć pieszo, ale póki co z dziećmi byłby to dla nas za duży dystans. W drugą stronę po kilkuset metrach dojść można do sklepiku spożywczo-przemysłowego z podstawowymi artykułami.

Nasza Dolina – infrastruktura

Kemping nie znajduje się bezpośrednio przy drodze, co jest jego atutem. Po zjeździe z trasy przejeżdżamy przez mały mostek za szlabanem i oto naszym oczom ukazuje się faktycznie dolinka i spora UPORZĄDKOWANA przestrzeń. To kolejny plus. Tuż przed wjazdem znajduje się niewielka knajpka ze zróżnicowanym menu. Wprawdzie króluje tu kebab i burgery, ale serwowane są także zupy i kilka dań obiadowych. Spokojnie można tu przyjść z dziećmi. Nasze dziewczyny zachwycone były rosołkiem, a my… no cóż, pochłanialiśmy ogromne porcje dań głównych. Ale wracam do campingu…

Ogromy teren, przyjemnie duża przestrzeń i przede wszystkim – bardzo dobra organizacja. Właśnie ORGANIZACJA jest według mnie kluczem do sukcesu tego miejsca. Z pozoru „pierdółki” robiły robotę, a wśród nich:

  • ponumerowane miejsca na przyczepy i kampery z przyłączami do prądu (71 miejsc + 8 miejsc premium + sektor niewydzielony dla namiotów). Nie ma ścisku, nie ma stania ściana w ścianę i słuchania chrapania sąsiada i innych odgłosów, które nie chcą się odsłyszeć. Pomimo długiego weekendu (czytaj: popularnego terminu) wolnych miejsc było jeszcze całkiem sporo, dzięki czemu każdy mógł czuć się tu swobodnie. To uporządkowanie i czuwanie właściciela nad ustawieniem przyjeżdżających gości zasługuje na najwyższą ocenę;
  • miejsca premium z podłączeniem do wody i prądu oraz zrzutem (chyba nic nie pomyliłam 😉 Patrz zdjęcia poniżej). Fajnie, że jest taka opcja;
  • CIEPŁA i zimna woda do tankowania przyczep/kamperów, czyli super sprawa dla posiadaczy przyczep bez bojlera;
  • ogólnodostępne konewki – kto chodzi po wodę, ten wie, dlaczego cieszą;
  • haczyki w pomieszczeniu z toaletami. Niby nic, a jednak ułatwia życie;
  • mnóstwo haczyków w pomieszczeniu z prysznicami i półeczki w kabinach, których brak na dużej liczbie kampingów – nawet tych polecanych;
  • papier toaletowy i mydło – proza życia, a jednak nie na każdym campingu są uzupełniane, jak trzeba. Co więcej, śmiganie przez całe pole z rolką papieru w ręce… no cóż, chyba jestem stara, ale jakoś mnie to krępuje;
  • oczywiście jest zrzut szarej wody i nieczystości z wc z wygodnym wjazdem dla kamperów;
  • bezpłatne WiFi, ale… zasięg strasznie słaby (to samo dotyczy zasięgu komórkowego – zapewnie przez usytuowanie miejsca w dolinie). Jeżeli planujecie pracować online podczas pobytu – może to być utrudnione;
  • miejsce na ognisko z ogólnodostępnymi kijkami na kiełbaski (no rewelacja!);
  • wygodne miejsce kuchenne – czyściutki blat roboczy, miejsce zmywania naczyń (z ciepłą wodą – to wcale nie jest oczywiste), obszerne ogólnodostępne lodówki dla gości, mikrofalówka;
  • miejsce do ładowania telefonów z dużą ilością gniazdek;
  • wiata ze stołami;
  • przestrzeń zabawowo-sportowa: boiska do siatki, nogi i kosza, drabinki (najważniejsze dla moich dzieci), piaskownica, oryginalna zjeżdżalnia na górce (choć mam wątpliwości, co do jej bezpieczeństwa, bo z drugiej strony górki płynął potok – raczej niegroźny, ale górka niczego sobie);
  • idealna, gęsta, mięciutka, zadbana trawa 🙂 Serio;
  • i wreszcie: właściciele zawsze mili i pomocni.

Sanitariaty w Naszej Dolinie

Sanitariaty bywają wizytówką campingu i choć wiele osób korzysta z własnych łazienek w przyczepie lub kamperze, to dla większości nadal te kampingowe będą wręcz decydujące na etapie wyboru miejsca. W Naszej Dolinie sanitariaty są czyściutkie i nowiutkie, więc bez obaw mogą z nich korzystać nawet wymagające osoby. Wspominałam już o haczykach i półeczkach pod prysznicami. Wszystko przemyślane i funkcjonalne.

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić (ale to już tak szukając dziury w całym, żeby nie było tak idealnie ;-)), to wymiary kabin. Toalety według mnie nieco klaustrofobiczne, ale do przeżycia. Prysznice z zasłonkami, których osobiście nie znoszę i także dość małe, jeśli brać pod uwagę kąpiel z maluchami. Prysznic z dziećmi w środku jest niemożliwy (OK, wiem, ze musze schudnąć, ale w w tym przypadku raczej nie rozwiąże to sprawy :P) i trzeba to robić przy odsłoniętej zasłonce. Trochę lipa, szczególnie w chłodniejsze dni, a jednocześnie mimo wszystko trochę krępujące. Reasumując – wszystko super, oprócz prysznica pod kątem mycia dzieci.

Powrót na Naszą Dolinę

My z całą pewnością wrócimy jeszcze wiele razy w te okolice i z przyjemnością odwiedzimy znów Naszą Dolinę (muszę tu dodać, że mój mąż jest tym miejscem absolutnie zachwycony!!). Przyznam, że ciekawa jestem także innych campingów w okolicy Ojcowskiego Parku Narodowego, a czy któryś okaże się jeszcze godny uwagi – czas pokaże. Póki co, polecam Naszą Dolinę, jako miejsce o dobrym standardzie, świetnej organizacji, z ciszą i spokojem w cenie 😉

Zapraszam na krótki spacer po Naszej Dolinie na moim Instagramie:


Obserwuj więcej na:

https://www.instagram.com/podrozepodlupa/

https://www.facebook.com/podrozepodlupa


Jeśli podobał Ci się artykuł, wesprzyj mnie w tworzeniu następnych treści i zostań Patronem mojego bloga:

Wspieraj Autora na Patronite

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Nie kopiuj