Camping Wiking w Dziwnówku [opinie] – czterogwiazdkowy camping z animacjami nad morzem

Wiking to camping istniejący już od dziesięcioleci. 40 lat temu jeździli tu moi dziadkowie. Wakacje spędzali w namiocie i przyjeżdżali spakowani na dwa tygodnie w malucha. Wprawdzie nasze tegoroczne plany były inne, ale podróżując z przyczepą z łatwością można je zmieniać, toteż nieoczekiwanie znaleźliśmy się na Wikingu w Dziwnówku. Czy warto tu przyjechać z dziećmi? Odpowiedź znajdziesz w artykule.

Lokalizacja kempingu Wiking Dziwnówku

Czterogwiazdkowy Camping Wiking położony jest na obrzeżach Dziwnówka, jadąc w stronę Dziwnowa. Obrzeża to dużo powiedziane, bo Dziwnówek nie jest zbyt rozległy i z tego co zauważyliśmy na drogowskazach rzadko różne punkty i atrakcje znajdują się dalej niż 500 m. Tym samym camping znajduje się blisko centrum i atrakcji miasteczka.

Ponadto (a może przede wszystkim) camping Wiking zlokalizowany jest w pięknym, pachnącym lesie sosnowym i posiada własne wyjście na plażę, która znajduje się około 50-100 m od bramki (139 dużych kroków 9-latki, które ona sama utożsamia z ilością metrów). Morze jest tak blisko, że w miejscu, w którym byliśmy rozbici (właśnie na końcu campingu) doskonale słychać było jego szum (szczególnie w wietrzne dni). Plaża przy campingu jest całkiem szeroka, niezatłoczona i niestrzeżona, ale budki ratowników i kąpieliska znajdują się kawałek na wschód. Biorąc pod uwagę niewielkie rozmiary miejscowości – są naprawdę blisko.

Infrastruktura campingu Wiking

Camping Wiking posiada standaryzację 4* i rzeczywiście tego poziomu możesz się spodziewać. Wybrukowane, zadbane alejki, stanowiska do zmywania naczyń z ciepłą wodą w różnych miejscach na całym terenie, sporo kontenerów na śmieci (nie musisz biegać z nimi na drugi koniec campingu, bo co rusz jakieś są), świetlica z TV, piękna kuchnia z jadalnią i altaną – to wszystko sprawia, że można czuć się tu znakomicie.

Na terenie campingu znajduje się także restauracja (z umiarkowanymi cenami i całkiem smacznym jedzonkiem) oraz mini market (sklepik z podstawowymi produktami spożywczymi, alkoholami i kosmetykami. Wybór nie jest ogromny, ale przydaje się, kiedy zapomni się czegoś kupić na mieście). Ponadto do dyspozycji gości pozostaje mini golf, grill (z przygotowanym opałem), stoły do ping ponga oraz siłownia zewnętrzna.

Oprócz ogólnych stref dla namiotów oraz przyczep i kamperów znajdują się także wydzielone parcele (całkiem spore) wzdłuż płotu od strony morza i nieco mniejsze wzdłuż płotu za recepcją. Parcele są już uzbrojone, dlatego ich cena jest wyższa.

Wszystko jest tu przemyślane i funkcjonalne. Naprawdę widać tu doskonale lata doświadczeń i wcielane w życie wnioski.

Sanitariaty na campingu Wiking

Trudno się tu do czegokolwiek przyczepić. Sanitariaty są czyściutkie i pachnące, z odpowiednią liczbą kabin prysznicowych i WC. W tle leci muzyczka relaksacyjna ;-). Kabiny prysznicowe są przestronne i przemyślane – bez problemu wykąpiecie się tu z dzieckiem. Każda składa się z dwóch części przedzielonych zasłonką. W przedsionku znajduje się stołeczek i wieszaki. W części prysznicowej deszczownica + standardowy prysznic, który jest gdzie odwiesić (nie wiedzieć czemu to wcale nie bywa oczywiste na różnych campingach), uchwyt i półeczka na kosmetyki. Nic dodać, nic ująć. Damskich kabin jest 6, ale nie zdarzyło nam się stać w korkach.

Ponadto w sanitariatach znajdują się kabiny intymne z bidetem oraz kilka otwartych pryszniców, do opłukania się z piasku (jeden z nich znajduje się tuż przy wejściu na camping od strony morza). Oprócz umywalek wewnątrz pomieszczenia z sanitariatami, na zewnątrz znajduje się jeszcze rząd dodatkowych umywalek z lustrami, dodatkowe stanowiska do mycia naczyń (wspominałam wcześniej o punktach do mycia naczyń, znajdujących się w wielu miejscach na całym campingu), stanowiska do prania ręcznego i oczywiście pralnia.

Czystość na campingu

Panie sprzątające krzątają się po terenie przez cały dzień. Raz dziennie sanitariaty są gruntownie sprzątane, ale w ciągu dnia na bieżąco są odświeżane. Oczywiście nie ma problemu z brakiem papieru lub mydła. Stanowiska do mycia naczyń także są sprzątane, szyszki z alejek zdmuchiwane. Naprawdę nie można się do niczego przyczepić w tym zakresie.

Udogodnienia dla rodzin – camping z animacjami dla dzieci

W tym zakresie camping Wiking również daje radę. Do dyspozycji najmłodszych jest oczywiście plac zabaw, a także sieć alejek, po których ciągle ktoś zasuwa – a to na hulajnodze, a to na rowerze, a to na rolkach, a to na desce… Jeśli się tu wybieracie, spokojnie możecie zabrać dzieciom jakieś ulubione pojazdy. Nie musicie się także obawiać o brak towarzystwa, bo w lipcu dzieciaków tu zdecydowanie nie brakuje 😉

No i bardzo ważne i dla rodziców, i dla dzieci: od 17 do 20 codziennie odbywają się animacje na świeżym powietrzu (na scenie przy wjeździe) lub w w razie niepogody – na świetlicy. Dzieciaki zazwyczaj wykonują jakieś prace plastyczne, ale nie brakuje zabaw przy muzyce i wspólnego oglądania bajek przy świeżym popcornie. Jednego dnia malowali fizelinowe torby (teraz córka ma super pamiątkę z wakacji w Dziwnówku), innego dnia widziałam w relacji, że malowali worki z tkaniny. Jeszcze przy inne okazji dla dzieci dostępna była wata cukrowa (to oczywiście zawsze mega atrakcja dla najmłodszych).

Powiem szczerze, że akurat ja wolę planować czas z rodziną, zamiast zdawać się na animacje, ale młodsza córka, jak poszła na pierwsze zajęcia, tak chciała chodzić tam codziennie i miała do mnie pretensje, że musi się spóźniać (zazwyczaj nie było nas jeszcze o 17 na campingu, bo wykorzystywaliśmy wakacyjny czas na maksa). Także uważajcie, zanim puścicie tam swoje dzieci ;-). Animacje prowadzi bardzo miła Pani (przynajmniej teraz w lipcu 2026) i nawet jeśli dzieci nie robią w zasadzie nic nadzwyczajnego, to i tak im się podoba. Animacje poleciłabym raczej młodszym dzieciom. O ile 9-latka bardzo chce w nich uczestniczyć, to 12-latka już niekoniecznie ;-). Ale i tak jest fajnie.

Przy weekendzie odbywają się chyba dodatkowe atrakcje, bo w piątek wieczorem dzieciaki zabawiał klaun, który na koniec zrobił szalone piana party (wyobraźcie sobie potem te tabuny zapianowanych dzieci idących pod prysznic!), a w sobotę odbywał się koncert z muzyką na żywo (ale to już bardziej dla dorosłych). Wszystkie atrakcje dodatkowe i animacje są oczywiście w cenie pobytu.

Jak już szukać dziury w całym :p, to kwestię animacji można jeszcze poprawić. Parę razy zdarzyło się, że dziewczyny nie mogły ich znaleźć. Pewnego razu animacje odbywały się bowiem w kuchni, ponieważ dzieci robiły naleśniki. No i fajnie, ale zdecydowanie zabrało na ten temat informacji. Według mnie codziennie na Facebooku i przy recepcji powinien pojawiać się plan animacji z rozpiską co, gdzie i w jakich godzinach będzie się odbywać. Wówczas byłoby już niemal idealnie 😉

Camping Wiking – czy warto tu przyjechać i ogólne wrażenie

Nad Bałtykiem można poczuć się jak zagranicą. Sprawiają to nie tylko ceny za camping, ale również wszechobecny wszędzie dźwięk języków obcych – przede wszystkim niemieckiego. Sąsiedzi zza Odry stanowią 80-90% wszystkich gości (to tak na moje oko i ucho). Poza nimi na campingu można spotkać Polaków i Czechów ;-). Camping jest świetnie utrzymany, posiada szereg udogodnień, zatem ogólne wrażenie jest zdecydowanie bardzo dobre. Genialna lokalizacja, świetna jakość usług.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła wad ;-). Jest naprawdę super. Do tej pory ideałem jakości wśród campingów na Pomorzu był dla mnie Park 45 w Sopocie. Dziś pierwsze miejsce przejmuje Wiking, choć nie jestem wcale pewna, czy chcę tu wrócić. Pierwszy tydzień był absolutnie fantastyczny. Nie mieliśmy problemu ze znalezieniem fajnego miejsca, bo było go w brud. W drugim tygodniu naszego pobytu (a zatem ostatnim tygodniu lipca), sytuacja diametralnie się zmieniła i na campingu zrobiło się dosłownie gęsto. Osobiście nie lubię takiego tłoku.

Niemniej jednak zastanawiam się, gdzie jest granica rozsądnej ceny za camping. Za jakość niewątpliwie trzeba zapłacić – to jasne. Koszt pobytu rodziny 2+2 na Wikingu w wysokim sezonie to ponad 300 zł za dobę. Jak na camping to całkiem sporo, ale trzeba wziąć pod uwagę lokalizację i mimo wszystko dość drogie zachodniopomorskie. Tutaj za pole namiotowe o słabiutkim standardzie musielibyśmy zapłacić ponad 200 zł (o nim także napiszę), czyli więcej niż za pobyt na 3* campingu w Rowach! Biorąc pod uwagę porównanie jakości na polu namiotowym i 4* campingu – Wiking ma cenę adekwatną do jakości i lokalizacji.

Wybierając to miejsce, można spodziewać się miłego, raczej bezproblemowego pobytu. Sądzę, że będą to dobrze wydane pieniądze. Pytanie tylko, czy warto płacić tyle za wypoczynek akurat tutaj. W pomorskim pobyt na często polecanym 4* campingu z animacjami dla dzieci, z własnym zejściem na plażę (zatem o podobnym standardzie) kosztowałby nas około 100 zł za dobę mniej. To spora różnica, biorąc pod uwagę dwutygodniowe wakacje. Czy Dziwnówek jest na tyle atrakcyjny, że warto dopłacać? O tym już w krótce w innym artykule ;-).

Podsumowując, jeśli tutejsze ceny są dla Was akceptowalne, to jestem przekonana, że pobyt na Wikingu będzie należał do udanych i wyjeżdżając, będziecie odliczać dni do kolejnego urlopu. To jedno z tych miejsc, które naprawdę można polecić nawet bardziej wymagającym turystom.

Przeczytaj także o Dziwnówku z sprzed lat
#4 Powrót do przeszłości – wakacje w Dziwnówku sprzed 40 lat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *