#4 Powrót do przeszłości – wakacje w Dziwnówku sprzed 40 lat

Już za kilka dni będę rozkoszować się chodzeniem po piasku w… moim ukochanym Dziwnówku. Tak, jak moje dzieci uparcie twierdzą, że „nie ma Rowów, nie ma wakacji”, tak ja w dzieciństwie nie wyobrażałam sobie wakacji bez Dziwnówka. Mimo upływu lat tysiące moich wspomnień o tym miejscu ani trochę nie wyblakło, a wiele z nich uparcie kręci mi łezkę w oku. Dziś garść wspomnień, które niebawem skonfrontuję z rzeczywistością, aby odpowiedzieć na pytanie czy wakacje z dziećmi w Dziwnówku nadal mogą być magiczne.

Historia Dziwnówka – od rybackiej osady do popularnego kurortu

Dzisiejszy Dziwnówek trudno porównać z niewielką osadą, która jeszcze sto lat temu żyła głównie z rybołówstwa. Rozwój miejscowości przyspieszył po II wojnie światowej, kiedy zaczęły powstawać pierwsze ośrodki wypoczynkowe, domy wczasowe oraz pola namiotowe. Bliskość szerokiej plaży, sosnowych lasów i Zalewu Wrzosowskiego sprawiła, że Dziwnówek szybko stał się jednym z najbardziej lubianych miejsc letniego wypoczynku na zachodnim wybrzeżu. Przez wiele lat był przede wszystkim miejscowością rodzinną. Przyjeżdżało się tu nie po luksusy, ale po ciszę, spacery po lesie i długie dni spędzane na plaży.

Morze, mleczko w tubce i latarnia morska w Dziwnówku

Do Dziwnówka jeździłam z rodzicami rok w rok przez wiele sezonów, odkąd skończyłam 3 lata. Zazwyczaj spędzaliśmy tu przełom czerwca i lipca, więc pogoda bywała mocno kapryśna. Nie przeszkodziło mi to w ukochaniu tego miejsca. Nocowaliśmy w ośrodku wczasowym z zakładu pracy mojego taty. Jak na tamte czasy były to całkiem dobre warunki: wczasy z wyżywieniem, parę metrów do plaży, cisza i spokój. Oczywiście były wieczorki zapoznawcze i zabawy dla dzieci, których nienawidziłam, ale cała reszta była idealna.

Morze i plaża był oczywiście atrakcją numer 1, ale oprócz nich, charakterystyczne dla mojego Dziwnówka było mleczko w tubce (to obrzydliwie słodkie, które nauczyłam się właśnie tam wciągać na raz) produkowane w pobliskim Kamieniu Pomorskim. Najlepsze na świecie! I latarnia morska w „centrum” Dziwnówka. Wiele lat zajęło mi zrozumienie, że nie jest prawdziwa ;-). W istocie był tam sklepik, a tylko kształt nawiązywał faktycznie do latarni morskiej.

Dziwnówek 30-40 lat temu. Jak wyglądały wakacje nad Bałtykiem?

OK, była plaża, mleczko w tubce i latarnia. W całym Dziwnówku były chyba 2 smażalnie ryb i 2 salony gier. Grałam uparcie w duszki (Packman o ile się nie mylę). To się nie zmieniło w nadmorskim klimacie, bo automaty są do dziś na każdym kroku w większości morskich (i nie tylko) miejscowości, sprawiając, że dzieci i/lub rodzice są w stanie przepuścić na nich każde pieniądze ;-). Nie było jednak straganów z chińszczyzną, a rodzice nie mieli ze sobą worka pieniędzy, zatem korzystało się raczej z naturalnych atrakcji miejsca.

Tu musze koniecznie nadmienić, że Dziwnówek położony jest w naprawdę pięknym miejscu wśród sosnowych lasów. Zejść na plaże było kilka – niektóre ze schodami, a przy naszym ośrodku była tylko łagodna górka. Tak czy inaczej, były tu piękne, wysokie wydmy i piękne widoki. W pobliżu stacjonowało wojsko i pamiętam jak machałam do żołnierzy na ciężarówkach :D. Charakterystyczne były też 4 bloki, w których mieściły się chyba ośrodki wczasowe (dziś wyremontowane również pełnią tę funkcję). Tuż przed nimi znajdowała się wieża wojskowa (OK, nie wiem czy wojskowa, ale dla mnie była to wieża wojskowa, a przy zejściu na plażę koło smażalni i automatów był wojskowy radar).

Atrakcje Dziwnówka i okolicy

Mieszkając w ośrodku wczasowym nie trzeba było biegać na głodzie po mieście. Między posiłkami szło się na plażę (choć z ze względu na pogodę nie zawsze było to tożsame z plażowaniem), spacerowało się do pobliskiego Dziwnowa, albo robiło wycieczki do Kamienia Pomorskiego lub Świnoujścia (o Świnoujściu z przeszłości przeczytasz TUTAJ). Z tego drugiego pamiętam emocje, jakie towarzyszyły mi podczas przeprawy promem, dlatego koniecznie musimy sobie w tym roku zrobić wycieczkę do kurortu na wyspach :-).

Pamiętam też jak dziś orła z Wolińskiego Parku Narodowego, ale ów jegomość już chyba zakończył żywot (a przynajmniej nie mogę go skutecznie wygooglać).

Camping w Dziwnówku

My jeździliśmy na wczasy, ale w Dziwnówku był (i jest nadal) camping, na których wypoczywali moi dziadkowie. Przyjeżdżali zielonym maluchem pod namiot. Z punktu widzenia dziecka wszystko było takie fajne, takie proste i taaakie niesamowite… Wprawdzie na nasz tegoroczny pobyt wygooglałam pole namiotowe niedaleko dawnego ośrodka, do którego jeździłam, ale może i camping uda nam się odwiedzić, aby zobaczyć jak funkcjonuje współcześnie. Jeśli tylko się uda, spodziewajcie się kolejnej caravaningowej relacji na blogu ;-).

Dziwnówek z dziećmi – czy to nadal dobry kierunek na rodzinne wakacje?

Jestem niezwykle ciekawa, czy Dziwnówek po tylu latach znów mnie zachwyci, czy wręcz przeciwnie – czar pryśnie. Ciekawa też jestem, czy spodoba się dzieciom i zachwyci je tak, jak mnie przed ponad 40. laty. Ostatni raz byłam tam na koloniach w 1996 (chyba), zatem równiutkie 30 lat temu. Jakie wrażenia zrobi na mnie teraz? Czas pokaże. Jedno jest takie samo jak dawniej – nie mogę doczekać się tego wyjazdu, jakbym znów miała kilka latek i szykowała swoje foremki do piasku 😉

4 thoughts on “#4 Powrót do przeszłości – wakacje w Dziwnówku sprzed 40 lat

    1. Dziękuję! Dziwnówek zmienił się niesamowicie, ale nadal jest tu cudownie! Moim bliskim też się spodobał, także istnieje szansa, ze jeszcze tu wrócimy. W wolnej chwili napewno podzielę się moimi spostrzeżeniami w nowym artykule 🙂 Pozdrawiam!

  1. Witam
    Dziwnówek, o tym miejscu mógłbym rozmawiać godzinami, najbardziej ukochane miejsce mojej młodości (i nie tylko :-)…
    Tam jeździłem co roku, na początku (końcówka lat 80-tych) z rodzicami na wakacje, potem kilka razy z rzędu na kolonię.
    Staram się „zaszczepić” sympatię do tego miejsca w oczach mojej córki, ale czy się uda, czas pokaże…
    Do dziś jest to miejsce które odwiedzam z ogromną przyjemnością i nostalgią (niestety już nie co roku)…
    Pozdrawiam

    1. To ja mogę zdradzić, że mój mąż już „kupił” Dziwnówek, a i córkom się bardzo spodobał. Co prawda dziewczyny nadal uważają, że i tak Rowy są najlepsze, ale nie wyglądają tu na niezadowolone 😉 Mieliśmy tu być tylko tydzień, a potem jechać do Rowów, a… zostaliśmy na drugi tydzień w Dziwnówku 😀
      W takim razie wielu wspaniałych powrotów do Dziwnówka życzę!
      Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Nie kopiuj